Ambitny beniaminek

11 kwi 2015

W rozegranym w sobotę 11 kwietnia meczu trzeciej kolejki Topligi drużyna Zagłębie Steelers Interpromex uległa na własnym boisku ekipie Primacol Lowlanders Białystok 12:33. 

Ostatni raz zespoły spotkały się cztery lata temu, 9 kwietnia 2011 roku. Wtedy triumfowali Steelers 7:0. Dzisiaj białostoczanie wzięli srogi odwet. To już drugie zwycięstwo Lowlanders w tym sezonie, a pierwsze odniesione nad zespołem, który jest w Toplidze dłużej niż rok. Dla Hutników była to druga porażka z rzędu. 

Główna przyczyna porażki leży w defensywie, która zagrała chyba najsłabszy mecz w historii klubu.
Jacek Sikora, defensywny liniowy Zagłębie Steelers Interpromex

Już pierwsza kwarta pokazała, kto miał więcej chęci na zwycięstwo. Białostoczanie doprowadzili swoją serię ofensywną pod pole punktowe rywali, ale w decydującym momencie ich zawodnik zgubił futbolówkę. Refleksem i sprytem wykazał się Eryk Mąkowski, który nakrył piłkę w miejscu premiowanym przyłożeniem. Tę stratę Steelers zdołali jeszcze odrobić odpowiadając akcją Kevina Marshalla Juniora, ale wraz z upływem czasu ich gra wyglądała coraz słabiej. 

Inaczej sprawa się miała z Lowlanders. Goście dzisiejszego spotkania z minuty na minuty prezentowali się coraz lepiej. Brylowała zwłaszcza obrona, która dobrze powstrzymywała przeciwników. Po jednym przechwycie zanotowali Wojciech Pacewicz i Michał Maksimowicz. Wiele akcji utknęło już na linii wznowienia, gdzie niepodzielnie panowali białostoczanie. Nie miał łatwego życia rozgrywający gospodarzy, który był pod nieustającą presją i wielokrotnie był powalany przez obronę. Lowlanders często skutecznie blokowali czwarte podejścia rywali, czym gasili próbujący się rozpędzić atak gości, który najczęściej podrywał do walki Marshall. 

Znacznie częściej i efektywniej ripostowali za to biegacze Lowlanders na czele z ich gwiazdą, running backiem Alexandrem Allenem. Amerykanin niemiłosiernie testował wytrzymałość defensywy Steelers. Obrońcom niekiedy pomagali... zawodnicy białostockiego ataku, którzy zanotowali w tym spotkaniu sporo kar, które zabierały im zdobyty teren. Jednak mimo tych potknięć goście i tak kontrolowali przebieg spotkania i zwiększali prowadzenie. Po przyłożeniach podwyższali zaś kopnięciem za 1 punkt. Zagrania te wykonywał Artur Zalewski, który dzisiaj przywdział koszulkę z numerem 15 na cześć niedawno zmarłego Ryszarda Szaro, Polaka, który występował w latach 70-tych w New Orleans Saints (w lidze NFL). – Nasz zawodnik, podobnie jak pozostali kopacze w Toplidze wykonał taki gest, aby uhonorować karierę tego wielkiego sportowca, którego występy w NFL przyczyniły się do promowania futbolu w Polsce. Szaro wielokrotnie prezentował oddanie dla tego sportu w naszym kraju pomagając wielu drużynom i zawodnikom – wyjaśnił Michał Maksimowicz, wiceprezes Lowlanders, którzy finalnie zwyciężyli 33:12. 

- Główna przyczyna porażki leży w defensywie, która zagrała chyba najsłabszy mecz w historii klubu. Mieliśmy za dużo nieskutecznych interwencji, źle czytaliśmy grę rywali, pozwalaliśmy biegaczom przeciwników na zbyt wiele. W ataku zaś nie byliśmy w stanie wykończyć akcji mimo tego, że kilkakrotnie byliśmy pod polem punktowym rywali. Trzeba podkreślić jednak, że Lowlanders byli znakomicie przygotowani i wykonali kawał świetnej roboty. A ich biegacz – Allen był wprost nie do zatrzymania. Zwyciężyli zasłużenie. Jesteśmy podłamani i świadomi tego, że musimy się poważnie wziąć do roboty. Czekają nas rewanże i musimy się odbić, jeśli chcemy zostać w tej lidze – podsumował Jacek Sikora, defensywny liniowy Steelers.

- Znów mieliśmy słabą pierwszą połowę. To już taka nasza tradycja, że na początku jesteśmy ospali i ta gra nie wygląda tak jak powinna. Dopiero w trzeciej kwarcie zaprezentowaliśmy się z lepszej strony. Nie zmienia to faktu, że i tak popełniliśmy wiele błędów. Za dużo kar i głupich pomyłek, które nie powinny się wydarzyć i które skutecznie obcinały nam jardy w ofensywie. Nie powiem, żeby był to przeciwnik trudniejszy niż Husaria. Ale Steelers mieli duże problemy kadrowe. To było widoczne i odczuwalne, ale mimo tych trudności nie można im odmówić woli walki - powiedział po meczu Michał Maksimowicz, wiceprezes Lowlanders. 

W szeregach białostoczan wyróżnił się cały amerykański korpus z naciskiem na running backa Alexandra Allena, którego 90-jardowa akcja stała się ozdobą spotkania oraz rozgrywającego Jabari Harrisa, który konsekwentnie i rozważnie prowadził atak gości. W obronie błyszczała linia białostoczan. Wśród Steelers warto wyróżnić Marshalla, który usiłował sforsować białostocką defensywę oraz Thomasa Logana. Dzielnie walczył do końca również rozgrywający Michał Kołek, który mimo problemów z kostką i presją defensywy usiłował prowadzić ofensywę do przodu. 

Kolejny mecz Steelers rozegrają ponownie w Będzinie – 18 kwietnia podejmą mistrza Polski - Seahawks Gdynia. Białostoczan zaś czeka dzień później wyprawa do Warszawy na starcie z Eagles. 


Zagłębie Steelers Interpromex – Primacol Lowlanders Białystok 12:33 (6:6, 0:7, 0:7, 6:13)
 

I kwarta
0:6 przyłożenie Eryka Mąkowskiego po odzyskaniu piłki w polu punktowym Lowlanders
6:6 przyłożenie Kevina Marshalla po 12-jardowej akcji biegowej

II kwarta
6:13 przyłożenie Damiana Kołpaka po 14-jardowej akcji po podaniu Jabari Harrisa (podwyższenie za jeden punkt Artur Zalewski)

III kwarta
6:20 przyłożenie Alexandra Allena po trzyjardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Artur Zalewski)

IV kwarta
6:26 przyłożenie Alexandra Allena po 90-jardowej akcji biegowej
12:26 przyłożenie Konrada Starczewskiego po trzyjardowej akcji biegowej
12:33 przyłożenie Jabari Harrisa po 50-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Artur Zalewski)


Mecz obejrzało 400 widzów.

MVP meczu: Jabari Deonate Harris (Primacol Lowlanders Białystok)

 

Marcin Fijałkowski
m.fijalkowski@pzfa.pl
Biuro Prasowe PLFA