Rozwinąć skrzydła

16 kwi 2015

W niedzielę o godzinie 14:00, na stadionie przy ul. Konwiktorskiej 6 w Warszawie, zostanie rozegrany mecz czwartej kolejki Topligi, w którym zmierzą się zespoły Warsaw Eagles i Primacol Lowlanders Białystok. 

Gospodarz: Warsaw Eagles (1-2)
Gość: 
Primacol Lowlanders Białystok (2-1)
Data i godzina: 
19 kwietnia, godz. 14:00
Stadion: 
SCS AW, ul. Konwiktorska 6, Warszawa
Liga: 
Topliga
Bilety: 
25 złotych (15 złotych ulgowy) 

Mimo wczesnej fazy sezonu dla obu ekip będzie to ważne starcie. Orły po triumfie w derbach z Sharks przegrały dwa kolejne mecze i z dorobkiem 1-2 zajmują dopiero piąte miejsce w tabeli. Tak słabego startu warszawianie nie mieli od 2010 roku – Bardziej niż bilans, martwi nasza gra, która pozostawia wiele do życzenia. Przypominamy jednak „drużynę turniejową”, która rozkręca się z każdym kolejnym meczem. Swoją prawdziwą siłę pokażemy w dalszej części sezonu – deklaruje Jacek Śledziński, generalny manager Eagles. Porażka z Lowlanders sprawiłaby, że Orły będą mieć cztery punkty straty do podium i dwa pojedynki z Kozłami przed sobą. Warszawianie uważają jednak, że to goście są bardziej narażeni na presję: – Intuicja podpowiada mi, że podobnie jak w przypadku pojedynku z Panthers, spotkanie z nominalnie silniejszym zespołem może być tremującym przeżyciem – twierdzi Śledziński.

Bardziej niż bilans, martwi nasza gra, która pozostawia wiele do życzenia. Przypominamy jednak „drużynę turniejową”, która rozkręca się z każdym kolejnym meczem. Swoją prawdziwą siłę pokażemy w dalszej części sezonu.
Jacek Śledziński, generalny menedżer Warsaw Eagles

Wydaje się, że białostoczanie nie czują tej presji. Trzecie miejsce beniaminka w tabeli to jedno z zaskoczeń tegorocznej Topligi: - To dopiero trzy stoczone bitwy. Wszystko może się jeszcze zdarzyć, jednak niezmiernie miło widzieć Lowlanders w górnej części stawki - przyznaje Rafał Bierć, prezes Lowlanders. Na przywitanie z najwyższą klasą rozgrywkową zawodnicy z Białegostoku wysoko przegrali z Panterami: - Mecz przeciwko wrocławianom na "dzień dobry" nie był może szczęśliwym losem, ale dobrą lekcją, z której wyciągnęliśmy wnioski – odpowiada Bierć. Ewentualna wygrana w niedzielę postawi ekipę z Podlasia w bardzo korzystnej sytuacji w walce o playoff. Ale goście niedzielnego starcia spokojnie podchodzą do tematu: – Póki co skupiamy się na pojedynku w Warszawie. Oprócz Eagles należałoby pokonać jeszcze kilku przeciwników, by w ogóle myśleć o fazie pucharowej – tonuje nastroje Bierć, ściągając presję z zawodników.

Przed startem sezonu faworytem tego spotkania byliby Eagles, jednak utrata trzonu drużyny, odejście Babatunde Aiyegbusi do Minesota Vikings i dołączenie nowego rozgrywającego dopiero tuż przed startem dziesiątej edycji Topligi nie pozwoliły Orłom dobrze wejść w sezon. Jeżeli Herbert Bynes pokieruje ofensywą tak jak się tego od niego oczekuje i warszawianie rozwiną skrzydła, mogą wrócić do gry. Lowlanders z kolei po porażce w inauguracji pokazali serce do walki i ogromną determinację w starciu z Husarią. Cechy te wielokrotnie pozwalały teoretycznie słabszym drużynom rozprawiać się z faworytami. Do tej pory Orły i Ludzi z nizin spotkali się dwukrotnie, ostatni raz w 2011 roku. Z tych konfrontacji zwycięsko wychodzili Eagles, jednak w ciągu czterech lat obie załogi mocno się zmieniły. Wynik niedzielnego spotkania pozostaje, więc sprawą otwartą.

Damian Piskorek
d.piskorek@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA