Lowlanders postraszyli Eagles

19 kwi 2015

W rozegranym w niedzielę 19 kwietnia meczu czwartej kolejki Topligi drużyna Warsaw Eagles zwyciężyła na własnym boisku z Primacol Lowlanders Białystok 28:14. 

Ekipy spotkały się w swojej historii dwukrotnie. Triumfowały wysoką różnicą punktów Orły (w 2009 roku w Białymstoku 53:6 zaś w 2011 w Warszawie 53:0). Jednak dzisiaj dwukrotni mistrzowie Polski mieli poważne kłopoty w starciu z ambitnym beniaminkiem.

Dla przeciwników słowa uznania, że po pierwszej bolesnej porażce z Panthers otrząsnęli się i dzielnie walczą.
Roman Iwański, prezes Warsaw Eagles

Od samego początku inicjatywę przejęli Lowlanders. Już w pierwszej serii zagrywek Eagles Tomasz Żukowski zaskoczył rywali i przechwycił piłkę. Jego drużyna ruszyła do ataku. Bazując na mocnych biegach amerykańskich zawodników Jabari Harrisa i Alexa Allena przesuwała się pod pole punktowe warszawian. Dwukrotnie białostoczanom niewiele zabrakło i doszli na odległość skutecznego kopnięcia. Na boisku pojawiła się formacja specjalna, ale goście wykonali zmyłkę. Podania na omal nie zamienili na przyłożenie. Podobną akcję wykonali w pierwszej kwarcie jeszcze raz, ale bezskutecznie.

Gospodarze nie mieli pomysłu na grę w ataku i najczęściej po trzeciej próbie musieli ratować się puntem. Impas punktowy jako pierwsi przełamali Lowlanders, którzy większość jardów zdobywali dzięki mocnym biegom Harrisa i Allena. Ten pierwszy podprowadził gości pod pole punktowe zaś drugi biegiem na zewnątrz wykończył serię. To podziałało na Orły jak płachta na byka. Najpierw mocnymi rajdami przesuwał posiadanie Charles McCrea a swoje dodał Jakub Kłoskowski łapiąc dwa ważne podania. Formalności dokonał Andre Whyte zdobywając swoje pierwsze sześć (z 22) punktów. Warszawianie przed przerwą jeszcze raz ukąsili rywali. Tym razem rozgrywający gości nie zabezpieczył właściwie piłki podczas ataku i na skutek interwencji obrońcy Pawła Karpesha wypuścił ją. Posiadanie wywalczył Norbert Szpakowski. Po chwili gospodarze cieszyli się z kolejnego przyłożenia.

Trzecia kwarta upłynęła bez punktów zaś formacje na boisku zmieniały się dość często. W ostatniej części przyłożenie uzyskał Harris i zbliżył swoją drużynę do Eagles na dwa punkty. Ale to było ostatnie słowo gości. Kombinacja biegów Charlesa McCrea, Whyte`a i odbiorów Kłoskowskiego zbliżyła Eagles do pola punktowego i dała przyłożenie tego ostatniego. Warszawianie zdecydowali się na krótkie odkopnięcie i ten wybór okazał się trafny – odzyskali piłkę, żeby po niedługo później cieszyć się z kolejnych zdobyczy i umocnienia wyniku na 28:14.

- Wiedzieliśmy, że Lowlanders to bardzo dobra drużyna. Pokazali już to wcześniej na boiskach Topligi a dzisiaj potwierdzili swoją formę. Postawili trudne warunki i wyraźnie dążyli do zwycięstwa, zwłaszcza w pierwszej połowie. Po przerwie to nam szło lepiej – opanowaliśmy trudności w ofensywie i przestaliśmy sami sobie rzucać kłody pod nogi. Trochę się poprawiliśmy, ale jeszcze wiele pracy przed nami. Dla przeciwników słowa uznania, że po pierwszej bolesnej porażce z Panthers otrząsnęli się i dzielnie walczą – podsumował Roman Iwański, prezes Eagles.

- W pierwszej połowie szło nam dobrze. Obrona spisywała się świetnie, ale w ataku nie wykorzystywaliśmy wszystkich okazji. A przecież sporo prezentów otrzymaliśmy od Eagles. Po straceniu przyłożenia przed przerwą coś pękło. Druga część gry była znacznie słabsza w naszym wykonaniu. Nie mogliśmy się z tego otrząsnąć. Powinniśmy wtedy jeszcze bardziej docisnąć, walczyć mocniej i odbić się od dna. Zawiedliśmy mentalnie – skwitował Damian Kołpak, białostocki running back.

W szeregach gospodarzy szalał dzisiaj Andre Whyte, który niekiedy grał w obu formacjach. W ataku jako running back zdobywał cenne i kluczowe jardy (oraz aż 22 punkty!) zaś w obronie dwoił się i troił jako linebacker zatrzymując rywali. Sporo radości sprawił dzisiaj fanom Eagles Charles McCrea, który po raz kolejny pokazał, że w ofensywie jest podwójnym zagrożeniem – może z powodzeniem biegać z piłką lub odbierać podania. Pozytywny występ zanotował także skrzydłowy Jakub Kłoskowski.

Wśród gości dobre zawody rozegrał powracający po kontuzji Tomasz Żukowski, który na pozycji safety popisywał się znakomitymi zatrzymaniami rywali oraz przechwycił dwie piłki. W ofensywie Jabari Harris, mimo kilku błędów, był jasną gwiazdą formacji i liderem, który do końca starał się poderwać swoją ekipę do walki.

Kolejny pojedynek Eagles stoczą 26 kwietnia w Poznaniu, gdzie zmierzą się z tamtejszymi Kozłami. Następna okazja do oglądania Lowlanders - 25 kwietnia, kiedy w Białymstoku podejmą Zagłębie Steelers Interpromex.


Warsaw Eagles - Primacol Lowlanders Białystok 28:14 (0:0, 12:7, 0:0, 16:7) 

II kwarta
7:0 przyłożenie Alexandra Allena po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Artur Zalewski)
7:6 przyłożenie Andre Whyte`a po 2-jardowej akcji biegowej
7:12 przyłożenie Andre Whyte`a po 4-jardowej akcji biegowej 

IV kwarta
14:12 przyłożenie Jabari Harrisa po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Artur Zalewski)
14:20 przyłożenie Jakuba Kłosowskiego po 12-jardowej akcji po podaniu Herberta Bynesa (podwyższenie za dwa punkty Andre Whyte)
14:28 przyłożenie Andre Whyte po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Andre Whyte)

MVP meczu: Andre Whyte (Warsaw Eagles) 

Mecz obejrzało 700 widzów.

Marcin Fijałkowski
m.fijalkowski@pzfa.pl
Biuro Prasowe PLFA