Postawią się Jastrzębiom

6 maj 2015

W sobotę o godzinie 17:00, na boisku bocznym Stadionu Miejskiego w Białymstoku, zostanie rozegrany mecz szóstej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Primacol Lowlanders Białystok zmierzą się z aktualnymi mistrzami Polski – Seahawks Gdynia.

Gospodarz: Primacol Lowlanders Białystok(3-2)
Gość: Seahawks Gdynia(4-1)
Data i godzina: 9 maja, godz. 17:00
Stadion: Stadion Miejski (boisko boczne), ul. Słoneczna 1, Białystok
Liga: Topliga
Bilety: 10 złotych

Poprzednia kolejka Topligi przebiegła odmiennie dla sobotnich oponentów. Lowlanders dzięki rozgromieniu Steelers aż 46:0 wzmocnili morale i na półmetku sezonu zasadniczego z większą pewnością siebie patrzą na kolejnych rywali. - Po nieudanym występie z Panthers i równą w zasadzie walką z Warsaw Eagles a także biorąc pod uwagę wynik ostatniego starcia wrocławian z Seahawks, jesteśmy pełni nadziei. Wierzymy, że możemy powalczyć z najlepszymi w kraju. Oczywiście mamy świadomość, że Gdynia to bez wątpienia silny i wszechstronny zespół, a każda z drużyn może mieć lepsze i gorsze dni. Pojedynek z nimi na pewno nie będzie należał do łatwych, jednak jesteśmy gotowi na to starcie – stwierdza Rafał Bierć, prezes Lowlanders.

Analizujemy mecze Seahawks, dlatego też mamy przygotowanych kilka wariantów gry, mając w głowie również scenariusz z naszą wygraną.
Rafał Bierć, prezes Primacol Lowlanders Białystok

Optymizm białostocczan rośnie, ponieważ ostatnie mecze nie przyniosły nowych kontuzji. W najbliższym pojedynku do świetnie prezentujących się ostatnio Jabari’ego Harrisa i Jvonteza Jermaine’a Blackmona dołączy wracający po krótkiej niedyspozycji Alexander Romaine Allen oraz pauzujący Craig Allen Cofer. Polski trzon drużyny oprócz kontuzjowanego Tomka Zubryckiego jest w miarę stabilny, zatem w sobotę stawi się prawie najmocniejszy skład gospodarzy. Dodatkowo Lowlanders pokazali ostatnio swoje nowe, elastyczne oblicze, udowadniając, że potrafią grę biegową, do której wszystkich przyzwyczaili, w szybkim tempie zamieniać na całkiem celne podania. Może to stanowić cenny atut gospodarzy i jednocześnie wyzwanie dla borykających się z pewnymi kłopotami na pozycjach defensive backs Jastrzębi. - Potrafimy dostosować swoją grę do dyspozycyjności naszych zawodników oraz przeciwnika. Analizujemy mecze Seahawks, dlatego też mamy przygotowanych kilka wariantów gry, mając w głowie również scenariusz z naszą wygraną - zapowiada Bierć.

Kiedy w poprzedniej kolejce białostoczanie szaleli z radości po rekordowo wysokim zwycięstwie nad Steelers, w Gdyni panowały  zupełnie odmienne emocje. Aktualni mistrzowie Polski po zaskakująco słabym meczu musieli przełknąć gorzką porażkę z Panthers Wrocław. Było to tym trudniejsze, że przegrana do zera zdarzyła się Jastrzębiom tylko raz w historii – w pojedynku z Warsaw Eagles 21 września 2008 roku. To właśnie brak punktów, zdobywanych przez sprawnie dotychczas działająca ofensywę Jastrzębi, zaskoczył najbardziej. W futbolowych kuluarach pojawiły się głosy krytyczne w stosunku do rozgrywającego Seahawks. – To była przegrana zespołowa. Zawiodła nie jedna rzecz, a wiele elementów - od podstaw futbolowych do samego podejścia do meczu. Na pewno w jakiś sposób na wynik wpłynęły też kontuzje, ale każdy rezerwowy po to trenuje, by móc uzupełnić braki. W spotkaniu, w którym słabo gra cała drużyna ciężko jest skoncentrować winę na jednym zawodniku. Pozycja rozgrywającego to ciężka rola, ponieważ skupia się na niej cała uwaga. I tak jest tym razem. Nigdy nie wymagałem od jednego zawodnika, by sam wygrał. Nie oczekiwałem tego od Lance’a czy Kyle’a i nie wymagam tego od Micah – podsumowuje pierwszą sezonową porażkę gdynian Maciej Cetnerowski, trener mistrzów Polski.

Jakich Seahawks zobaczymy zatem w pojedynku z Lowlanders? Przede wszystkim skupionych i zdeterminowanych, gdyż jak zauważył szkoleniowiec gości - po słabym meczu wszyscy chcą jak najszybciej  wrócić na boisko i udowodnić swoją wartość. Osłabienia spowodowane kontuzjami są właściwie zażegnane, choć pewnie nadal będzie brakować doświadczonego defensive backa - Jakuba Muraszko. Zwycięstwo nad Lowlanders jest Jastrzębiom absolutnie niezbędne, aby po niefortunnym występie przeciwko wrocławianom odbudować się i zatrzeć nie najlepsze wrażenie. Czy pokonanie walecznego beniaminka na jego własnym terenie będzie trudnym zadaniem? Wygląda na to, że gdyński sztab szkoleniowy jest o wynik raczej spokojny: - Lowlanders to drużyna biegająca a jak pokazał nasz ostatni mecz - przeciwko biegom nieźle sobie radzimy, nawet z Panthers. Żeby wygrać z Seahawks trzeba także dobrze podawać. Na razie białostoczanom słabo wychodzi ten element, ale jeśli go poprawią, będą jeszcze bardziej niebezpieczni.  Podchodzimy zatem do rywala z pełnym szacunkiem – kwituje Cetnerowski.

Na kibiców poza emocjami na boisku czekają również występy tancerek z formacji Cheerleaders Lowlanders Białystok, stoisko „Strefa kibica” z gadżetami drużyny oraz atrakcje dla dzieci. Ciekawostką sobotniego pojedynku będą też… stroje. Nad obiema drużynami powiewa żółto-czarna flaga, kibice obu ekip wyśpiewują „Black & Yellow” na trybunach. Korzystając z przywileju bycia gospodarzem, Lowlanders wystąpią właśnie w tej kolorystyce. Jastrzębie zobaczymy w nowych, czarnych strojach.

Statystyki spotkań sobotnich adwersarzy jasno wyznaczają faworyta i są nim bezapelacyjnie Seahawks. Gdynianie zwyciężyli w dwóch oficjalnych meczach - 26:6 w 2009 roku oraz 68:0 w 2011 roku. Ale to nie statystyki wygrywają mecze…  Jedno jest pewne już dziś – zwycięzcą w sobotnim pojedynku w Białymstoku będą Black and Yellow.