Warning: file_get_contents(https://graph.facebook.com/?fields=og_object{likes.summary(true).limit(0)},share&id=http://plfa.pl/news/2589/): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 403 Forbidden in /home/pzfa/public_html/plfa2012/klasy/LikeFacebook.class.php on line 27
Primacol Lowlanders Białystok - PLFA

Na wrocławskiej łące

28 marca 2017

W niedzielę o godzinie 13:00, na stadionie Oławka we Wrocławiu, zostanie rozegrany mecz drugiej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Panthers Wrocław podejmą Primacol Lowlanders Białystok.

Gospodarz: Panthers Wrocław (1-0)
Gość: Primacol Lowlanders Białystok (0-0)
Data i godzina: 2 kwietnia, godz. 13:00
Stadion: Oławka, ul. Na Niskich Łąkach 8, Wrocław
Liga: Topliga
Bilety: 15 zł (ulgowe), 20 zł (normalne)

„Czarna Pantera to jedno z najbardziej mistycznych i tajemniczych zwierząt świata. Ten dziki kot jest bohaterem wielu opowieści przekazywanych z pokolenia na pokolenie […] Panterę można spotkać we wszystkich rejonach i krajobrazach. Znana jest z ataków w górach, jak również w rejonach nizinnych” – tak Krystyna Czubówna relacjonowała dwa lata temu powstanie nowego gatunku zwierząt w futbolu.

Pantery od najmłodszych lat uczą się, jak być drapieżnikiem idealnym niezależnie od miejsca i warunków.
Krystyna Czubówna, polska dziennikarka

Od tego czasu Pantera na nizinach polowała trzykrotnie. Raz w Białymstoku, gdzie tamtejsi Lowlanders zostali pożarci 0:49 oraz dwukrotnie we Wrocławiu. W stolicy Dolnego Śląska łowy zakończyła z łącznym wynikiem 98:35. To jest przepaść, której od roku nie potrafi przeskoczyć żadna drużyna w kraju. W pierwszej kolejce sezonu głodne gry Pantery wyruszyły nad morze do gniazda Seahawks Gdynia. Jednak nawet ta najlepsza drużyna ostatnich pięciu lat w PLFA nie potrafiła odeprzeć wrocławskiego skoku, który zakończył się dominacją gości 35:7. Rewanżu za XI SuperFinał nie było. Jastrzębie musiały obejść się smakiem. „Widzisz jedną Panterę, a masz wrażenie, że masz do czynienia z całym stadem” – podsumowała Czubówna.

Panthers dominowali od początku do końca, choć popełnili sporo błędów. Żółte flagi w ich stronę rzucono przynajmniej kilkanaście razy, co musiało bardzo zirytować trenera Nicka Johansena. W ten sposób jego podopieczni stracili grubo powyżej 100 jardów ciężko zdobytego terenu. - Starcie z Seahawks nie poszło po naszej myśli. Może wynik tego nie pokazuje, ale zawodnicy z Gdyni nie oddawali łatwo boiska i na ten rezultat musieliśmy ciężko zapracować. Rzeczywiście kar było dużo i sam mocno się do tego przyczyniłem. Wydaje mi się, że wynikało to z kilku powodów - największym z nich był brak sparingu przed sezonem, który ułatwiłby nam komunikację z rozgrywającym. Jest jeszcze wiele rzeczy do poprawy, ale mogę obiecać, że z każdym kolejnym tygodniem będzie tylko lepiej – zapowiada Rafał Rogaczewski, ofensywny liniowy Panthers.

Nowym przywódcą watahy jest Timothy Morovick. Amerykanin na pozycji rozgrywającego zastąpił swojego rodaka Stevena White’a. Już po pierwszym meczu widać, że „nowy” biega więcej od poprzednika i potrafi też celniej podawać pod presją. Zmiana systemu gry wymaga jednak sporej liczby treningów i wejścia w rytm. Tego Panthers na razie brakuje, ale faworyci rozgrywek wiedzą, że szczytowa forma dopiero nadejdzie. - Pierwszy mecz w sezonie zawsze ma to do siebie, że jest wiele szczegółów do poprawy. To ma też swoje odbicie w liczbie rzuconych flag. Ponadto, grając z tak wymagającym przeciwnikiem nie da się wyeliminować wszystkich błędów. Brak amerykańskiego biegacza raczej nie miał na to wpływu - był z nami Adam Skakowski, który juz teraz pokazuje, że mocno namiesza w tym roku – chwali młodszego kolegę Rogaczewski.

Zdaniem Krystyny Czubówny „Pantery od najmłodszych lat uczą się, jak być drapieżnikiem idealnym niezależnie od miejsca i warunków”. Przykładem takich dobrze rozwijających się przedstawicieli gatunku jest właśnie Skakowski. Ten 20-letni running back przeszedł przez wszystkie szczeble rozgrywek. Zaczynał jako junior w Devils Wrocław, a już po fuzji Diabłów i Giants, brylował w szeregach młodzików Panthers oraz drużynie B. Z tymi ostatnimi w zeszłym sezonie sięgnął po mistrzostwo w PLFA II. W Gdyni wybiegał prawie 80 jardów, a jego stemplem było zdobyte w trzeciej kwarcie przyłożenie. Nie tylko umiejętnie wykorzystał ścieżki stworzone przez linię ofensywną, ale powalił również ostatniego przeciwnika broniącego pola punktowego.

Ludzie z Nizin mają twardy orzech do zgryzienia. Od dwóch sezonów białostoczanie starają się rozbić duopol Seahawks-Panthers, ale za każdym razem potykają się na ostatniej prostej. W 2015 i 2016 roku Lowlanders przegrywali w półfinale z Jastrzębiami. W zeszłym sezonie byli o krok od gry w SuperFinale organizowanym w ich mieście. Do szczęścia zabrakło im 13 sekund. Tym razem ma być inaczej i Ludzie z Nizin wierzą, że awansują do finału. Tylko najpierw trzeba dobrze zacząć, a rywal już na samym początku najtrudniejszy z możliwych.

- Zupełnie nie ma znaczenia, z kim gramy pierwszy mecz. Do każdego przygotowujemy się tak samo. Wielkiej różnicy nie robi również występ na wyjeździe. Po prostu cieszę się, że możemy w końcu zacząć sezon futbolowy, który w tym roku jest niestety wyjątkowo krótki – przyznaje Tomasz Zubrycki, skrzydłowy Lowlanders. Jeden z najlepszych zawodników w lidze oraz etatowy reprezentant Polski przyznaje, że żółto-czarni nie będą faworytem niedzielnego starcia. To jednak nie oznacza, że są bez szans. Ludzie z Nizin nigdy nie odpuszczają i uderzają tak, żeby bolało. - Panthers na pewno mają niejednego asa w rękawie, ale jak będziemy konsekwentnie realizować założenia trenera, to powinniśmy zatrzymać ich atak i nawiązać równą walkę. Boisko wszystko zweryfikuje – odpowiada Zubrycki.

Lowlanders Białystok dotychczas siedmiokrotnie mierzyli się z drużynami z Wrocławia. Dwukrotnie z Devils, The Crew i trzy razy z Panthers. Wszystkie mecze przegrali, ale każda seria musi się kiedyś zakończyć. Zwłaszcza z nowym trenerem. Stery w Lowlanders przejął John Douglas Harper, który przez wiele lat uczył futbolowego rzemiosła we Włoszech, Austrii, Serbii, Finlandii i ostatnio w Turcji. Zawodnicy Lowlanders przyznają, że lepszego szkoleniowca jeszcze nie mieli. To mogłaby potwierdzić wygrana na obiekcie Oławka przy ul. Na Niskich Łąkach. Dla Panter będzie to ostatnie starcie w tym miejscu. Kolejny mecz domowy rozegrają już na wyremontowanym Stadionie Olimpijskim.

Piotr Bera
p.bera@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA