Husaria chce pójść śladami Falcons

27 kwietnia 2017

W sobotę o godzinie 16:30, na boisku MOSRiR w Szczecinie, zostanie rozegrane mecz piątej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Husaria Szczecin podejmie Primacol Lowlanders Białystok.

Gospodarz: Husaria Szczecin (0-3)
Gość: Primacol Lowlanders Białystok (1-2)
Data i godzina: 29 kwietnia, godz. 16:30
Stadion: boisko MOSRiR przy ul. Twardowskiego 2, Szczecin
Liga: Topliga
Bilety: wejście bezpłatne

Szczecinianie nie mogą zaliczyć tego sezonu do udanych, bowiem wszystkie trzy dotychczasowe starcia przegrali, a w dwóch ostatnich nie zdobyli choćby jednego punktu. Najpierw 31:13 pokonali ich Seahawks Gdynia, a następnie 34:0 Tychy Falcons i 53:0 Warsaw Eagles. Mimo przedostatniego miejsca w tabeli, Husaria jest dobrej myśli: – Trzy porażki nie zamykają nam jeszcze drogi do następnej rundy, jeśli tylko nie spuścimy głów i ciężko przepracujemy drugą połowę sezonu - stwierdził Mateusz Knop, skrzydłowy tego zespołu.

Mając do dyspozycji powracających po kontuzjach zawodników zagranicznych, jesteśmy w stanie wygrać rundę dzikich kart i sprawić niespodziankę! Mamy wielki potencjał, teraz czas to udowodnić.
Mateusz Knop, skrzydłowy Husarii Szczecin

Do ostatniego weekendu rozgrywki całkiem pozytywnie układały się natomiast dla Lowlanders. Z Panthers Wrocław powalczyli, lecz ulegli 21:41. Potem sprawili ogromną niespodziankę, pokonując 23:13 Seahawks Gdynia. Niedługo później znowu zaskoczyli, tym razem ulegając 23 kwietnia ekipie Tychy Falcons na własnym terenie. - Nastroje trochę podupadły po tej porażce. Ale trener powiedział, że trzeba się podnieść i walczyć dalej. Husaria jest teoretycznie słabszym przeciwnikiem, ale znamy ich od dawna i zawsze potrafili stawiać opór, więc na pewno będzie to ciekawy mecz. Szkoda tylko, że tak daleko musimy jechać - przyznał Rafał Bierć, prezes Lowlanders.

W przypadku ewentualnej wygranej drużyna ze Szczecina może zrównać się w tabeli z białostoczanami. W bezpośrednich pojedynkach Husaria nie zaznała jednak smaku zwycięstwa od 2014 roku, kiedy to triumfowała 27:26 w finale PLFA I. Rok wcześniej także była górą na tym samym etapie, również minimalnie, bo 20:19. Z ośmiu starć obu ekip pięć na swoją korzyść rozstrzygnęli białostoczanie. Tak też było w zeszłym roku, kiedy cieszyli się z wyniku 40:0.

- Z Lowlanders jesteśmy dobrymi znajomymi jeszcze z występów na boiskach PLFA I, niemniej jednak teraz, grając w Toplidze, prezentują dojrzalszy futbol w porównaniu z latami poprzednimi. Naprawdę dobrze spisuje się ich rozgrywający Aaron Knight oraz kluczowy zawodnik Tomek Zubrycki. To na zatrzymaniu tych dwóch liderów skupi się nasza obrona w nadchodzącym spotkaniu. Falcons udowodnili, że grając mocny, konsekwentny futbol można pokonać tak solidny zespół jak Lowlanders. Postaramy się pójść tą drogą - zapewnił Knop.

Nie będzie to proste, zwłaszcza, kiedy klub ma pecha. Wszystko przez urazy. - Początek sezonu nie jest dla nas łaskawy, jeśli chodzi o kontuzje w zespole, szczególnie naszych rozgrywających. W pierwszym meczu ucierpiał Martay Mattox-Hall, który od niedawna wrócił do treningów. Mamy nadzieję, że w najbliższym starciu to on poprowadzi już ofensywę. Jego zastępca, Tomek Martynow, stara się odzyskać formę po trudnym meczu z Eagles. Pozytywnym aspektem jest powrót jednego z filarów defensywy - Rashada Bakera, który jest gotowy do gry na sto procent - powiedział skrzydłowy Husarii.

Primacol Lowlanders mogą natomiast ponownie korzystać z usług zawieszonego w ostatnim starciu Aarona Knighta. Nie wiadomo jednak, co z Michaelem Kagafasem, który został zdyskwalifikowany w meczu z Falcons. - Skład nie będzie tak optymalny, jak byśmy tego chcieli. Dobrze jednak czasem mieć wylany taki kubeł zimnej wody na głowę. W ubiegłym roku mieliśmy podobną sytuację i nasi gracze dzięki temu podeszli jeszcze bardziej zmotywowani do końcówki sezonu. Teraz sędziowie wykluczyli Michaela Kagafasa. Napisałem odwołanie i czekamy na decyzję. Mamy zmienników i pomysł na to, jak tego futbolistę zastąpić, ale jego brak będzie odczuwalny. Husaria dużo biega i trzeba będzie postawić na polskich zawodników, poziomem na pewno odbiegających od amerykańskiego linebackera - zdradził Bierć.

Obie drużyny stają przed szansą odrobienia części strat do czołówki. W lepszej sytuacji są gracze z Białegostoku, ale Husaria nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. - Mając do dyspozycji powracających po kontuzjach zawodników zagranicznych, jesteśmy w stanie wygrać rundę dzikich kart i sprawić niespodziankę! Mamy wielki potencjał, teraz czas to udowodnić - zapowiedział Mateusz Knop.

Marcin Malinowski
mm.marcinmalinowski@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA