Pantery nadal dominują

28 maja 2017

W rozegranym w sobotę 27 maja meczu o rozstawienie w półfinale Topligi drużyna Panthers Wrocław na własnym boisku pokonała Primacol Lowlanders Białystok 42:7. 

Pierwsza seria akcji ofensywnych należała do gospodarzy i wydawało się, że szybko zostanie ona zakończona, ale w czwartej próbie udało im się przedrzeć przez obronę gości. Potem znakomicie spisywał się rozgrywający Timothy'ego Morovicka, który często szykował się do podań, po czym sam rzucał się do biegu. Wrocławianie mogli prowadzić już po złapaniu piłki przez Bartosza Dziedzica, ale zawodnik ten ostatecznie nie opanował futbolówki. W kolejnej próbie w pole punktowe wbiegł już jednak Adam Skakowski. Przyjezdni próbowali odpowiedzieć, lecz podanie Aarona Knighta przechwycił Krzysztof Wis, który przebiegł z piłką 60-jardów, wpadając w pole końcowe boiska swoich rywali. Przyłożenie nie zostało jednak zaliczone z powodu przewinienia Mateusza Szeflera. Miejscowi kontynuowali atak, ale dobrze spisała się defensywa Lowlanders, skutecznie przeszkadzając także przy kopnięciu z pola. Piłka po zagraniu Adam Nelipa nie zmieściła się między słupkami. 

Na pewno nie zagraliśmy w rezerwowym składzie. Jeśli wchodzi zmiennicy, to bardziej wynikało to z tego, że mamy trochę urazów i musieliśmy oszczędzać zawodników. [...] Lowlanders mają bardzo dużo kontuzji i przyjechali osłabionym składem. To było widać, ale i tak grali naprawdę nieźle.
Jakub Głogowski, prezes Panthers Wrocław

Do niecodziennej dla mistrzów Polski sytuacji doszło na początku drugiej kwarty. Panthers z kolejną serią ofensywną ruszali z 10. jarda po świetnym odkopnięciu białostoczan i karze przeciwko miejscowym. To im jednak nie przeszkodziło w zdobyciu kolejnego przyłożenia. Parę dłuższych podań złapali Bartosz Dziedzic i Adam Góralski, a całość wykończyli Adam Skakowski i Adam Nelip, podwyższając wynik na 14:0. W tej części meczu wrocławianie jeszcze powiększyli prowadzenie. Tym razem znakomitym biegiem popisał się rozgrywający, wcześniej zaliczając kilka dobrych podań do skrzydłowych. Gospodarzom nie przeszkadzał brak Patryka Matkowskiego. Z kolei goście niezbyt sobie radzili, gdyż podania Knighta bywały niedokładne, a nie grał biegacz Mikołaj Pawlaczyk. Po długiej serii Ludzie z nizin w końcu jednak zdołali wedrzeć się do pola punktowego wrocławian. Bartłomiej Trubaj został znakomicie wypatrzony przez rozgrywającego. W końcówce połowy zrobiło się interesująco, bo chwilę po przyłożeniu piłka znów wróciła w posiadanie żółto-czarnych, po czym w decydującym momencie przechwyt zanotowały Pantery, ratując się przed stratą punktów. 

Po przerwie Krzysztof Wis po raz kolejny przechwycił piłkę po rzucie Aarona Knighta. To pozwoliło gospodarzom rozpocząć serię w ataku 8 jardów przed polem punktowym przeciwników. Timothy Morovick szukał kolegów, ale w końcu sam pobiegł i zdobył piąte już przyłożenie dla swojej drużyny. Wrocławianie wyraźnie nabrali wiatru w żagle i zdominowali Lowlanders, którzy tylko czasami potrafili się odgryzać. Krzysztof Czaplejewicz wbiegł nawet w pole punktowe, ale faulował jeden z jego kolegów i przyłożenie zostało cofnięte. 

W ostatniej kwarcie gospodarze jeszcze podwyższyli wynik, uruchamiając tzw. "mercy rule", przez co sędziowie nie zatrzymywali czasu między poszczególnymi akcjami. Białostoczanie kompletnie się już pogubili, robiąc mnóstwo błędów, a Tomasz Zubrzycki o mało nie sprokurował safety po wykopie Panthers. 

Pojedynek, choć jednostronny, momentami mógł się podobać. Kibice we Wrocławiu obejrzeli kilka ładnych akcji. Nie brakowało jednak błędów, przez co na murawie pojawiały się żółte flagi i gra nie była zbyt płynna. 

- Na pewno nie zagraliśmy w rezerwowym składzie. Jeśli wchodzi zmiennicy, to bardziej wynikało to z tego, że mamy trochę urazów i musieliśmy oszczędzać zawodników. Jeśli któryś z nich w trakcie meczu zacząć narzekać, że go coś boli, to nie chcieliśmy go nadwerężać, żeby wszyscy byli gotowi za dwa tygodnie tym bardziej, że wynik był rozstrzygnięty. Lowlanders mają bardzo dużo kontuzji i przyjechali osłabionym składem. To było widać, ale i tak grali naprawdę nieźle. Przesuwali piłkę, ale brakowało wykończenia akcji. Chcieliśmy być na pierwszy miejscu. Wszystko wskazuje na to, że przegrany z naszego pojedynku zmierzy się z Seahawks Gdynia, którzy ostatnio mają bardzo dobrą formę. Gra z pierwszego miejsca, z teoretycznie łatwiejszym przeciwnikiem potencjalnie daje prostszą drogę do SuperFinału. To jest istotne – powiedział Jakub Głogowski, menedżer Panthers Wrocław. 

- Popełniliśmy straszną liczbę błędów i to na dodatek często w kluczowych momentach serii akcji ofensywnych. To nie był poziom, na jakim potrafimy grać. By pokonać taką drużynę jak Panthers, potrzebujemy być bezbłędni. Teraz w pełni skupiamy się na półfinale z Seahawks i jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli, to niedługo dostaniemy kolejną szanse na pokonanie zeszłorocznego mistrza - skomentował Mikołaj Pawlaczyk, biegacz Primacol Lowlanders Białystok. 

Bardzo dobrze tego dnia zagrali Bartosz Dziedzic i Adam Góralski. Skrzydłowi znakomicie rozumieli się z rozgrywającym Timothym Morovickiem, który sam także potrafił wziąć na siebie ciężar zdobywania jardów. Po znakomitym początku nieco przygasł Adam Skakowski, ale ponownie dał o sobie znać w samej końcówce, zdobywając swoje trzecie przyłożenie. Znakomicie radziła sobie linia defensywna, szczególnie Szymon Adamczyk i Robert Rosołek. W szeregach obronnych błyszczał też Krzysztof Wis, który był autorem dwóch przechwytów. 

W sobotę tylko momentami dobrze grał Aaron Knight. Wiele jego podań nie znajdowało adresatów, bądź było przejmowanych przez Pantery. Niezbyt widoczny był Damian Kołpak. Na wyróżnienie na pewno zasługuje ten, który akurat wykorzystał lepszą dyspozycję rozgrywającego i znalazł się tam, gdzie powinien, czyli Bartłomiej Trubaj - autor jedynego przyłożenia dla Ludzi z nizin. Kilka dobrych biegów zanotował Krzysztof Czaplejewicz, choć obraz jego gry psuje niesportowe zachowanie, którego dopuścił się na jednym zawodników wrocławian. 

Kolejne mecze obie drużyny rozegrają 10 czerwca. Na ten dzień zaplanowano półfinały. Primacol Lowlanders Białystok zmierzą się z Seahawks Gdynia, a Panthers Wrocław czekają na triumfatora w starciu Warsaw Eagles - Tychy Falcons.
 

Panthers Wrocław - Primacol Lowlanders Białystok 42:7 (7:0, 14:7, 14:0, 7:0) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Adama Skakowskiego po 5-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip) 

II kwarta
14:0 przyłożenie Adama Skakowskiego po 14-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
21:0 przyłożenie Timothy'ego Morovicka po 46-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
21:7 przyłożenie Bartłomieja Trubaja po 22-jardowej akcji po podaniu Aarona Knighta (podwyższenie za jeden punkt Bartłomiej Trubaj) 

III kwarta
28:7 przyłożenie Timothy'ego Morovicka po 12-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip)
35:7 przyłożenie Adama Nelipa po 17-jardowej akcji po podaniu Timothy'ego Morovicka (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip) 

IV kwarta
42:7 przyłożenie Adama Skakowskiego po 7-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Adam Nelip) 

Mecz obejrzało 700 widzów. 

MVP meczu: Timothy Morovick (rozgrywający Panthers Wrocław)

Marcin Malinowski
mm.marcinmalinowski@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA