Debiut prawie udany

27 kwi 2013

W rozegranym w sobotę 27 kwietnia meczu drugiej kolejki PLFA I drużyna Lowlanders Białystok pokonała na wyjeździe Kraków Football Kings 13:8. Był to debiut drużyny z Małopolski w rozgrywkach ligowych.

Początek spotkania należał zdecydowanie do Lowlanders. Goście jako pierwsi byli w posiadaniu piłki i już swoją otwierającą mecz serię ofensywną zamienili na przyłożenie.  Ciąg udanych zagrań zwieńczył Michał Maksimowicz. Dzięki skutecznemu podwyższeniu drużyna z Podlasia prowadziła 7:0.

Chwilę później po raz pierwszy na boisku znalazła się ofensywa Kings, ale ale w posiadaniu piłki była krótko. Już w trzecim zagraniu podanie Grzegorza Gofronia przejął safety gości Tomasz Żukowski i popędził z futbolówką w pole  punktowe gospodarzy. Po dwóch szybkich ciosach Lowlanders  prowadzili 13:0. Do końca pierwszej kwarty rezultat nie uległ już zmianie.

W drugiej do głosu zaczęła dochodzić defensywa Królów. Cornerback Dominik Janda popisał się przechwytem i akcją powrotną, która zakończyła się na kilka jardów przed polem punktowym rywali. Atak gospodarzy nie wykorzystał jednak dogodnej sytuacji. Po czterech nieudanych zagraniach piłkę bardzo blisko własnego pola punktowego odzyskali Lowlanders.

Od tego momentu goście zmienili taktykę częściej wykonując podania. Znakomicie prezentowali się skrzydłowi, running back Tomasz Zubrycki i tight end Tomasz Łobodziński, którzy łapali niemal każdą piłkę rzuconą w ich stronę przez Damiana Kołpaka. Białostoczanie przesuwali się w kierunku endzone rywali, ale ich seria nie dała punktów. Lowlanders przy czwartej próbie zdecydowali się na kopnięcie z pola, ale było ono niecelne.

Drugą połowę rozpoczęła ofensywa Kings, w której na pozycji rozgrywającego Gofronia zastąpił Michał Dybowicz. Pierwsze posiadanie Kings zakończyło się koniecznością odkopnięcia piłki, ale Lowlanders nie odpowiedzieli skuteczną serią. Szczególne kłopoty mieli liniowi, którzy popełnili mnóstwo falstartów. Pewne ręce skrzydłowych Lowlanders potrafiły naprawić błędy blokujących i po pięknym podaniu Kołpaka do Zubryckiego goście znaleźli się blisko pola punktowego krakowian. W decydującym momencie górą byli Kings. Przy czwartej próbie z linii 1. jarda wybili piłkę z rąk Łobodzińskiego.

Na pierwszą połowę wyszliśmy zaspani. Dwa szybkie przyłożenie ustawiły przebieg meczu, ale na plus można zaliczyć drugą połowę. Lepiej zagrała wtedy defensywa i rozkręcił się atak.
Tadeusz Janczykowski, ofensywny liniowy Kings

W czwartej kwarcie na boisku dominowały formacje obronne obu drużyn. Serie ofensywne trwały krótko i szybko kończyły się puntami. Gdy do końca pozostało kilka minut z dobrej strony pokazała się defensywa Kings, która łącznie w całym meczu aż osiem razy powaliła Kołpaka przed linią wznowienia akcji. Na kilka minut przed końcem meczu stratę wymusił Kamil Myśliwiec. Krakowianie złapali wiatr w żagle, ale po raz kolejny nie udało im się zdobyć punktów. Lowlanders również nie radzili sobie  w ataku i szybko zostali zmuszeni do odkopnięcia po serii szybkich zatrzymań i sacków.

Niedługo później Michał Dybowicz do pary z running backiem Sebastianem Lechem zaczęli systematycznie rozmontowywać defensywę Lowlanders. Znajdując się blisko endzone Królowie popełnili jednak przewinienie, które cofnęło ich o 10 jardów. Jednak chwilę później karę otrzymał obrońca białostoczan za pociąganie za kołnierz.

Gdy do końca spotkania pozostawała niecała minuta Kings zdobyli w końcu pierwsze punkty. Precyzyjne podanie Dybowicza wykorzystał Piotr Kozub. Gospodarze zdecydowali się na próbę podwyższenia za dwa punkty. Zagranie to udało się. Jednak nie dostali już szansy na serię, która dałaby im przynajmniej remis.

O sukcesie zadecydowała dziś głównie nasza defensywa. Mecz okupiliśmy kilkoma kontuzjami, bo Kings to twarda, mocna fizycznie drużyna. W drugiej połowie nie udało się zdobyć więcej punktów ze względu na słabszą dziś, szczególnie z powodu kar, postawę ataku. Za to defensywa zagrała bardzo dobrze, mieliśmy akcję powrotną po przechwycie, która przyniosła przyłożenie .  To ustawiło spotkanie - powiedział Tomasz Żukowski, defensive back Lowlanders.

- Na pierwszą połowę wyszliśmy zaspani. Dwa szybkie przyłożenia ustawiły przebieg meczu, ale na plus można zaliczyć drugą połowę. Lepiej zagrała wtedy defensywa i rozkręcił się atak. Zabrakło nam  pięciu minut, a być może wygralibyśmy to spotkanie. Przed następnym meczem musimy popracować nad zgraniem. Wierzę, że w następnych meczach będziemy grać lepiej i zaczniemy odnosić zwycięstwa - skomentował Tadeusz Janczykowski, ofensywny liniowy Kings.

Białostoczanie wygrali drugi mecz w tym sezonie, bowiem w pierwszej kolejce ograli Mustangs Płock 48:0. Dla Kings był to pierwszy mecz, bowiem spotkanie z Tytanami Lublin sprzed dwóch tygodni zostało przełożone.

Swój kolejny mecz ligowy Kings rozegrają 11 maja, gdy na własnym boisku zmierzą się z Mustangs Płock. Dzień później w Białymstoku Lowlanders podejmą beniaminka - drużynę Tytani Lublin.


Kraków Kings - Lowlanders Białystok 8:13 (0:13, 0:0, 0:0, 8:0)

I kwarta
0:7 przyłożenie Michała Maksimowicza po 1-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Artur Zalewski)
0:13 przyłożenie Tomasza Żukowskiego po 35-jardowej akcji powrotnej po przechwycie

IV kwarta
8:13 przyłożenie Piotra Kozuba po 10-jardowej akcji po podaniu Michała Dybowicza (podwyższenie za dwa punkty Michał Dybowicz)


Mecz obejrzało 550 widzów

MVP meczu: Tomasz Żukowski (defensive back Lowlanders Białystok)

Michał Gutka